Żona Tomka Mackiewicza zdradza, że po jego śmierci działy się dziwne rzeczy w ich domu

Tą tragedią przez kilka tygodni żyła cała Polska. Himalaiści, Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol po raz kolejny próbowali zdobyć szczyt Nanga Parbat. Niestety z wyprawy wróciła tylko Francuzka. Tomek na zawsze został w objęciach góry, którą tak kochał.

Żywe wspomnienia

Minął już prawie rok od tamtych dramatycznych wydarzeń, jednak Anna Solska-Mackiewicz, wdowa po alpiniście ciągle go wspomina. W wywiadzie dla Wysokich Obcasów przyznała:

Miesiącami odtwarzałam sobie chronologię wydarzeń, co się działo i którego dnia. Musiałam przyjąć, że umarł nazajutrz po tym, kiedy Eli go zostawiła, bo w przeciwnym razie oszalałabym na myśl, że był sam i mógł się bać. I dlatego szukałam znaków, że tak się stało

Znaki od zmarłego Mackiewicza

Jak wspomina Solska-Mackiewicz, kilka lat temu dostała od męża kalanchoe (popularny kwiat doniczkowy), który zakwitł nagle, po raz pierwszy i to zimą!

Wdowa doszukuje się też innych znaków. Zwraca uwagę na zachowanie córki Zoi. Podobno w noc, kiedy himalaista został już sam w namiocie, dziewczynka przebudziła się i usiadła na łóżku z szeroko otwartymi oczami. Na twarzy miała uśmiech.

Nic nie mówiła, tylko przez kilkanaście sekund na mnie patrzyła. Były to dla mnie materialne znaki energii Tomka, który pokazywał nam, ze wciąż jest z nami. Dawał mi znak, żebym się nie bała – dodała pani Anna

Tata w niebie dotrzymuje słowa

Mackiewicz przed wyjazdem powiedział córce, że jedzie do Mikołaja pilnować mu chatki. Zapewniał też, że jeśli tylko spojrzy w niebo i zobaczy „migającą gwiazdkę”, to będzie on.

I często się zdarza, że córka wypatruje w nocy migającej gwiazdki i cieszy się, że tata dotrzymuje słowa – opowiadała wdowa

Akt zgonu z Pakistanu

W marcu 2018 roku Witold Mackiewicz, ojciec Tomasza, otrzymał z Pakistanu akt zgonu, w którym za datę śmierci jego syna przyjęto 30 stycznia. Jednak żona zmarłego himalaisty czuła, że Tomek przestał żyć w swoim materialnym ciele już 27 stycznia.

Przypomnijmy

Tomasz Mackiewicz zaginął pod Nanga Parbat, dziewiątym co do wysokości szczytem świata, w piątek 26 stycznia. Revol sprowadziła partnera na wysokość 7250 m, jednak nie była w stanie mu pomóc. Mężczyzna dostał choroby wysokościowej i ślepoty śnieżnej.

Elisabeth zeszła więc sama na wysokość ok. 6700 metrów, skąd zabrała ją ekipa ratunkowa. Ze względu na warunki pogodowe, nie można było wrócić po Polaka.

Książka o „Czapkinsie”

Pod koniec tego miesiąca, wdowa po polskim himalaiście, będzie promowała książkę Dominika Szczepańskiego pt. „Czapkins. Historia Tomasza Mackiewicza”.