Sztaby wyborcze zwożą ludzi do Warszawy? Statystyki ratusza pokazują „zaskakującą dynamikę”

Użytkownik Facebooka opisał sytuację, która może świadczyć o „sztucznym” dopisywaniu osób do rejestru wyborców w Warszawie. Jak się okazuje, wzrost liczby dopisanych wyborców jest rzeczywiście duży. – To zaskakująca dynamika – informuje rzecznik ratusza.

Kilka dni temu Sebastian Deptuła opisał na Facebooku taką sytuację: „O drogę do urzędu dzielnicy (a stoimy 200 metrów od urzędu) pyta mnie grupa ludzi. Okazuje się, że owa grupa to „mieszkańcy” dzielnicy, którzy idą złożyć wnioski o możliwość głosowania w miejscu zamieszkania, głosowania na PiS, bo próbowali mnie przekonywać, że pan Jaki to tak kocha Warszawę, że będzie krainą miodem i mlekiem płynąca. Ok, sobie myślę (tylko jak mieszkaniec dzielnicy, nie wie gdzie jest jej urząd?), pomogę” – czytamy we wpisie.

„Nie zwiedzaliśmy bo nie było czasu”

Następnie użytkownik Facebooka opisuje, jak do jednej z osób w grupie zadzwonił telefon. „Hej nie mogę teraz za bardzo rozmawiać, wysadzili nas w innym miejscu i się pogubiliśmy, ale już jesteśmy pod urzędem, składamy wnioski i na kolację powinnam być już w domu. (…) Nie, nie zwiedzaliśmy, bo nie było czasu, powiedzieli, że 21 będzie czas na zwiedzanie” – miał powiedzieć do słuchawki członek zagubionej grupy.

Deptuła skomentował sytuację następująco: „Jestem totalnie apolityczny, ale nóż mi się w kieszeni otwiera jak widzę „walkę” o fotel prezydenta w stolicy. Autobusy z zakątków całego kraju będą zjeżdżać do Warszawy by zagłosować za jedynie słusznie panującą partią… Bareja do kwadratu. To tylko pokazuje, że Patryk Jaki tak naprawdę ma gdzieś mieszkańców Warszawy, liczy się tylko władza i układy. Ciemny lud kupi”.

Wybory samorządowe 2018. Coraz więcej dopisanych do rejestru wyborców

Czy sztaby wyborcze rzeczywiście  mogą „zwozić” do Warszawy mieszkańców innych części kraju, by dopisywali się do rejestru wyborców? Trudno to udowodnić, ale portal Onet.pl sięgnął po statystyki stołecznego ratusza. Z informacji magistratu wynika, że od początku tego roku do rejestru wyborców dopisało się 9155 osób. W całym 2014 r. (w tym roku odbywały się poprzednie wybory samorządowej) do rejestru wyborców dopisały się 4354 osoby. Jak zauważa od początku 2018 r. do 12 sierpnia do urzędów wpłynęło 365 takich wniosków, natomiast tylko od 13 sierpnia do 9 października w rejestrze pojawiło się 8790 osób. Nie są to duże liczby, ale tym wzrostem zdziwiony jest sam ratusz. – To zaskakująca dynamika, w stosunku do analogicznego okresu przed poprzednimi wyborami samorządowymi. Pojawia się pytanie, czy nie są to zorganizowane działania, mogące mieć wpływ na ostateczny wynik głosowania – skomentował w Onecie Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza.

Do sprawy odniósł się sztab Patryka Jakiego. Rzecznik sztabu Jacek Ozdoba zapewnił, że sztab „nie dowozi żadnych grup ludzi do Warszawy, by dopisały się do rejestru wyborców”, a doniesienia, że jest inaczej nazwał „absurdalnymi insynuacjami”. – Jeżeli te insynuacje przekroczą pewne granice, osoby, które je rozsiewają, mogą spodziewać się skierowania sprawy na drogę prawną – powiedział Onetowi Ozdoba.

Aleksandra Gajewska ze sztabu Rafała Trzaskowskiego również stwierdziła, że z ich strony takie działania nigdy się nie pojawiały. Gajewska przyznała, że sztab Trzaskowskiego będzie sprawdzał, czy dochodzi do tego rodzaju nadużyć i ewentualnie reagować.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl