Tabloid ogłasza: „Przerażająca prawda o małżeństwie Zenka”

Ostatnio Zenon Martyniuk (49 l.) i jego żona Danuta obchodzili trzydziestą rocznicę ślubu. Niedługo później zostali dziadkami! Lepszego prezentu nie mogli sobie wymarzyć. Tymczasem tabloid odsłania kulisy ich małżeństwa.

Zenon Martyniuk, mimo ostatnich trudnych przejść z synem, ma teraz powody do radości. 12 lutego po raz pierwszy został dziadkiem! Na świecie jest już córka Daniela i Eweliny. Dziewczynka otrzymała imię Noemi (choć Ewelina optowała za Laurą).

Daniel odwiedził żonę w szpitalu i wygląda na to, że on i ukochana sporo sobie wyjaśnili. Być może jest szansa, że odbudują relacje i będą tworzyć udane małżeństwo.

Na pewno liczy na to „król disco polo”, który sam tworzy szczęśliwy związek. Rozpisuje się o nim „Super Express”. Artykuł zapowiedziany jest okładkowym tytułem: „Szokująca prawda o małżeństwie Zenka”.

Czytamy, że „historia tej miłości zaczęła się od niewinnych kłamstw”. Poznali się w 1987 roku w Grabowcu, gdzie Zenek grał koncert. Danuta i jej koleżanki były wówczas wśród publiczności. To wtedy się poznali, lecz na początku oboje przedstawili się sobie… fałszywymi imionami: Kinga i Krystian.

To spowodowało małe zamieszanie. Dzień później Martyniuk wybrał się do domu nowej znajomej, lecz gdy zapytał jej babci, czy może porozmawiać z Kingą, usłyszał, że taka tutaj nie mieszka. Ostatecznie sprawa się wyjaśniła, a Danuta i Zenon wybrali się na randkę do restauracji w Bielsku.

Niecałe dwa lata później wzięli ślub i wyprawili huczne wesele na 250 osób. Od tej pory żyją razem i jest im ze sobą całkiem nieźle. Nie mają jednak recepty na wspólne szczęście. Natomiast wiedzą, że nie bez znaczenia jest łącząca ich przyjaźń.

„Zenek jest wspaniałym mężem i moim najlepszym przyjacielem. Można na niego liczyć w każdej sytuacji. Mamy do siebie ogromne zaufanie” – opowiada Danuta Martyniuk.

Jednak małżeństwo Martyniuków wcale nie jest idealne. Czasem zdarzają się im kłótnie, choć poważnego kryzysu nie doświadczyli. „Żadne z nas nigdy nie pomyślało o rozwodzie. Problemy trzeba rozwiązywać we dwoje, a nie oddzielać wszystko grubą kreską i szukać szczęścia Bóg wie gdzie. Kiedyś częściej się kłóciliśmy, ale teraz jest naprawdę dobrze. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi” – przekonuje Zenek w rozmowie z tabloidem.

Może syn weźmie przykład z rodziców i za trzydzieści lat też będzie mógł wypowiadać się w podobnym tonie na temat Eweliny?

Źródło: pomponik.pl

Share

Dodaj komentarz